Menu

Urzeczona

Kontynuacja bloga istniejącego od kwietnia 2016 do lutego 2018.Refleksje, przemyślenia, zapisy obserwacji.Przepisy kulinarne i opinie o odwiedzanych kawiarniach.Amatorskie recenzje książek.

Czekamy życie

urzeczona

Love_is_in_the_air

„Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko.
Tylko załóż wygodne buty, bo masz do przejścia całe życie”
(św. Jan Paweł II)

 

Gdzie przebiega granica między roszczeniowością i wciąż niezaspokojonymi żądaniami a oczekiwaniami motywującymi do „wstania z kanapy” w kontekście słów papieża Franciszka oraz założenia wygodnych butów, do czego zachęcał św. Jan Paweł II?

„Ale jest też w życiu inny, jeszcze bardziej niebezpieczny paraliż, dla młodych często trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje. Lubię nazywać go paraliżem rodzącym się wówczas, gdy mylimy SZCZĘŚCIE z KANAPĄ! Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie. Kanapa - jak te, które są teraz, nowoczesne, łącznie z masażami usypiającymi - które gwarantują godziny spokoju, żeby nas przenieść w świat gier wideo i spędzania wielu godzin przed komputerem. Kanapa na wszelkie typy bólu i strachu. Kanapa sprawiająca, że zostajemy zamknięci w domu, nie trudząc się ani też nie martwiąc. "Kanapaszczęście" jest prawdopodobnie cichym paraliżem, który może nas zniszczyć najbardziej; bo po trochu, nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się ospali, ogłupiali, otumanieni, wczoraj mówiłem o młodych, którzy idą na emeryturę w wieku 20 lat - podczas gdy inni - może bardziej żywi, ale nie lepsi - decydują o naszej przyszłości. Z pewnością dla wielu łatwiej i korzystniej jest mieć młodych ludzi ogłupiałych i otumanionych, mylących szczęście z kanapą; dla wielu okazuje się to wygodniejsze, niż posiadanie młodych bystrych, pragnących odpowiedzieć i na wszystkie aspiracje serca. Pytam was: czy chcecie być ospali, ogłupiali, otumanieni? Czy chcecie, żeby inni decydowali o waszej przyszłości? Czy chcecie być wolni? Rozbudzeni. Walczyć o waszą przyszłość? Nie jesteście zbyt przekonani, co?” (30.08.2016, Przemówienie na Campus Misericordiae)

Kiedy nasze motywacje podlegają naszym wewnętrznym pędowi i pretensjonalnym żądzom, a kiedy są spokojną chęcią współpracy ze światem, mającym dla nas przygotowane unikalne dary, które po prostu należy przyjąć i wyjść im naprzeciw?

Kiedyś usłyszałam, że „szczęście = rzeczywistość – oczekiwania”. I tak, i nie. Należy szukać szczęścia w codzienności, teraz, już! Nie czekać na weekend (bo przecież kawa może dobrze smakować nie tylko w domowym zaciszu, ale i w przerwie w pracy czy przed zajęciami na uczelni), urlop, koniec lekcji, zajęć, pracy, na emeryturę. A jednocześnie być ciekawym i motywowanym wizją nadchodzących dni, ich obietnicami owianymi dziś przed nami tajemnicą. Znaleźć balans między radością chwili a wynikającą z ufności pogodną wizją przyszłości.

Ciągle czekamy, a raczej – przeczekujemy. Cel na poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek? Przeczekać i doczekać soboty i niedzieli. Przeczekujemy momenty naszego życia jak można przeczekiwać uderzenia bólu, chwile grozy. Są przecież chwile, które rzeczywiście trzeba PRZECZEKAĆ i ufnie wypatrywać tylko nadchodzącej przyszłości. Jesteśmy ludźmi, których dni bywają wypełnione bólem przeszywających nasze serca jak sztylet, tak. Ale… czy nie przeczekujemy tak każdego dnia, nawet wypełnionego promykami słońca?

Odczekujemy. „Odczekałam swoje”, mówi pani w kolejce spożywczaka. „Odczekałem swoje”, mówi pan w kolejce do lekarza. Odczekujemy życie.

Wyczekujemy, wypatrujemy tego, co będzie. Z tęsknotą – bo kiedyś będzie lepiej albo z grozą w oczach i kołataniem serca – bo może być gorzej.

Czekamy, wyczekujemy, odczekujemy… Zacznijmy żyć (cholera, do siebie też to mówię!) i ufnie oczekujmy, nie zatracając chwil.

zima

© Urzeczona
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci