Menu

Urzeczona

Kontynuacja bloga istniejącego od kwietnia 2016 do lutego 2018.Refleksje, przemyślenia, zapisy obserwacji.Przepisy kulinarne i opinie o odwiedzanych kawiarniach.Amatorskie recenzje książek.

ZaBOOKowana: "Łasuch literacki" Małgorzaty Musierowicz

urzeczona

Musierowicz

24. rocznica urodzin została tym roku uświetniona między innymi dwiema książkami Małgorzaty Musierowicz. Pochłonięta ostatnio przez "Jeżycjadę" niezwykle ucieszyłam się z prezentów w postaci "Ciotki Zgryzotki" od Przyjaciółek oraz "Łasucha literackiego" od Koleżanki. Zanim przeczytam "Ciotkę..." minie sporo czasu, gdyż po podjęciu po raz drugi w życiu przygody z "Jeżycjadą" zatrzymałam się na razie na "Idzie Sierpniowej", w oczekiwaniu na "Kwiat kalafiora" z biblioteki. Do ostatnio ukazanej części serii pani Małgorzaty pozostało mi jeszcze całe miesiące, jeśli nie lata. Jednakże "Łasucha..." pochłonęłam w 3-4 dni.

"Tak. Jeszcze garstka rodzynek. Ciach-ciach-ciach! - ciasto robi się coraz bardzie zwarte i lśniące, tylko że Tosi mdleje już jej słaba dłoń pianistki. - Maaamert! - woła Tosia i Mamert przychodzi. Teraz dopiero placek ma szanse: Mamert zakasuje rękawy i zaczyna energicznie ubijać ciasto, a Tosia stoi przed nim i wpatruje się w niego z zachwytem i rozczuleniem. - Ach! - przypomina sobie nagle o kruszonce i czym prędzej przygotowuje potrzebne produkty: 1/3 kostki masła, 1 całe jajko, 3/4 szklanki cukru, 3/4 szklanki mąki, skórkę otartą z cytryny. Teraz szybo, czubkami placów zagniata Tosia kruche grudki, spiesząc się, by masło się nie rozpuściło. I już jest kruszonka, a Mamert właśnie ogłasza triumfalnie, z pełnymi ustami, że ciasto się rwie. Tosia sprawdza - faktycznie, rwie się. Całuje Mamerta w łysiejące lekko czółko, on całuje ją znacznie poważniej, chwilka przerwy. - Dobrze, a teraz posmaruj blachę - mówi Tosia, która ma ręce w kruszonce. Mamert smaruje blachę masłem, ciasto nakryte ściereczką, wyrasta w spokoju. Kiedy wyrośnie, oboje wykładają ciasto na blachę, po czym następuje krótki spór o to, kto będzie sypał kruszonkę. Tosia uważa, że Mamert tego robić nie powinien, bo zawsze wali takie wielkie grudy. Mamert twierdzi, że kruszonka powinna być solidna, żeby po upieczeniu łatwiej się ją wydłubywało z ciasta"

Jest to fragment przepisu na placek drożdżowy z owocami, który piecze Tosia Kowalikowa, jedna z bohaterek "Kłamczuchy", drugiej części "Jeżycjady" (lub trzeciej, jeśli do tej serii zaliczyć również "Małomównego i rodzinę"). Czy można wyobrazić sobie bardziej "literacki" przepis? Chyba tylko pisany wierszem... Czytanie książki kucharskiej z uśmiechem na twarzy i z rozpływającym się na sercu ciepłem - to jest to, co łączy się z lekturą "Łasucha literackiego". Jest to zbiór przepisów na potrawy i wypieki, którymi raczą się bohaterowie pani Musierowicz. I które w rzeczywistości sama autorka przyrządza. Niejednokrotnie podczas czytania jej książek ślinka napływała do ust, a zapach świeżo upieczonego ciasta dało się wyczuć, siedząc nad stronnicami poszczególnych części serii. Dlatego wspaniale jest mieć recepty na te potrawy i wypieki, będące "lekiem na całe zło", a przynajmniej uśmierzające ból, który każdemu z nas czasami towarzyszy. Czyż murzynek, torcik makowy, rogaliki drożdżowe, szarlotka czy też buchty drożdżowe nie mają mocy osłodzenia gorzkich dni, a zupa ze świeżą bazylią, rosół, naleśniki z twarożkiem i cynamonem - przyrządzone z miłością - nie potrafią ogrzać, gdy na sercu nam jakoś lodowato?

Przepisy są proste i praktyczne. Choćby takie pasty Mamy Borejko (twarogowa pomidorowa, twarogowa czosnkowa, twarogowa rybna, jajeczno-musztardowa)...

"W "Kwiecie kalafiora" bieda aż piszczy. Tata Borejko, filolog klasyczny, w PRL miał małe szanse na wzbogacenie się. Więc się nie wzbogacił. Mama Borejko nie miała zbyt wielu okazji do rozwinięcia swych potencjalnych talentów kulinarnych. Proszę zwrócić uwagę, że najlepsze rzeczy jada się w rodzinie Borejków wtedy, gdy Mama leży w szpitalu, a Tata jest chory na świnkę, a stery rządów w domu przy Roosevelta przejmuje ciotka Felicja (po cichu, naturalnie, dokładając do tego interesu) [w "Łasuchu..." znajdziemy na przepisy na specjały cioci Feli - zupę grzybową z łazankami, pyzy drożdżowe i gruszki w sosie waniliowym - dopisek mój].
Kiedy poznajemy rodzinę Borejków, Mama właśnie przygotowuje kolację. Podstawą tego posiłku jest chleb, duże ilości chleba, smarowanego masłem roślinnym. Masło to okropne jest w smaku, ale za to tanie. Żeby ten smak przytłumić, smaruje się kanapki pastą twarogową lub inną, też niedrogą, ale za to pyszną. I dopiero na to kładzie się dla ozdoby plasterek kiełbasy"

Pani Małgorzata nie omieszkała się jednak przypomnieć Czytelnikom o najważniejszym składniku każdej potrawy - sercu. Do każdego przygotowywanego posiłku trzeba bowiem wsadzić choć odrobinę serca...

"Jak wiemy, rosół wykonuje się bardzo prosto - woda, mięso, włoszczyzna, sól. Ale, oczywiście, wiele zależy od dodatków. Są osoby, które doprawiają ugotowany już rosół jajkami, kluseczkami francuskimi albo choćby kostką maggi. W rosole moich bohaterów było po prostu, poza innymi składnikami, trochę, że tak powiem, serca (...).
Dużo serca w każdej potrawie. Lub choćby odrobinę. Też będzie dobrze".

asuch

© Urzeczona
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci